środa, 21 czerwca 2017

Mówić "nie"

Wiecie, co? Całe życie miałam problem z mówieniem "nie". Bo ktoś się obrazi, bo nie wypada, bo to, bo tamto... Bo lepiej samemu czuć się źle, niż żeby ktoś inny czuł się niekomfortowo, czy skrzywdzony.
Wiecie do czego doprowadziło mnie takie myślenie? Do niskiej samooceny, nadskakiwania innym i nie patrzenia na własne potrzeby, plany, ambicje i tak, nawet własną godność.

Kiedy urodziłam córkę, zaczęłam mówić "nie". Cholera, w wieku 29 lat, rok temu, nauczyłam się mówić "nie".

Nie, nie mogę się z Tobą spotkać, bo w Twoim towarzystwie czuję się źle. Nie, nie chcę tego zrobić, bo wolę spędzić czas z dzieckiem. Nie, nie wydam już nigdy więcej żadnej książki, dopóki nie spotkam firmy, która zacznie traktować mnie jak partnera w interesach. Nie, nie muszę nic wydawać, najważniejsze, aby pisanie, czy cokolwiek innego, co robię, sprawiało mi radość.

Przez długi okres czasu nie mogłam patrzeć na książki, nie mówiąc już o ich pisaniu. Nie mogłam, bo moje zaufanie zostało nadszarpnięte i przez to straciłam radość, która wypływa ze słowa pisanego.
Przez długi okres czasu walczyłam o relacje z innymi ludźmi, które już dawno były skazane na wymarcie, bo tak wypada, bo przecież ktoś się obrazi.

Na szczęśie to już za mną. Pokonałam tę niewidzialną barierę, delikatnie utkaną z konwenansów i niedopowiedzeń. Już nie boję się mówić "nie". Bo czasem "nie" dla świata oznacza "tak" dla nas samych.

- Ania