sobota, 27 sierpnia 2016

Po raz pierwszy w życiu zabrakło mi słów...

Moi drodzy,

zawsze sądziłam, że jeśli tylko chcę, słowami potrafię opisać wszystko. Jak bardzo się myliłam. Bo nie wiem jak mam opisać miłość tak wielką, że nawet blask słońca wydaje się przy niej blednąć. Jak opisać uczucie, kiedy jeden najpiękniejszy uśmiech na świecie potrafi odgonić wszelkie smutki, strapienia i zmęczenie. Nie umiem. Nie będę się nawet starać. 

3 maja 2016 r. o godzinie 12:35 po raz pierwszy w życiu zabrakło mi słów. Gdy przyszła na świat moja córeńka zaniemówiłam z zachwytu.


Pozdrawiam Was ciepło,
Ania

piątek, 12 sierpnia 2016

"Rekiny wojny", Guy Lawson - recenzja

Packouz, Diveroli i Podrizki – trzech młodych chłopaków z Miami Beach w 2007 roku wygrało przetarg na dostawę broni do Afganistanu, zorganizowany przez Pentagon. Kontrakt opiewał na 300 milionów dolarów. Oprócz Diverolego, najmłodszego z całej trójki, żaden z nich nie miał pojęcia o handlu bronią. Dziewięć lat temu wsiąknęli w świat ciemnych interesów, korupcji i mafijnych porachunków. Popalający trawkę kolesie w jednej chwili stali się najważniejszym graczem, rozgrywającym w jednym z kluczowych wydarzeń współczesnej historii.

Nieprawdopodobne? Nie do końca, gdy zrozumiemy politykę prowadzoną w ówczesnym czasie przez byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Georga W. Busha. Chcąc uniknąć oskarżeń o korupcję, Bush postanowił dać szansę prywatnym firmom na składanie ofert w przetargach, mających nadrzędne znaczenie dla walki USA z terroryzmem, przede wszystkim w Iraku i Afganistanie. Z tej okazji skorzystała AEY, firma należąca do Efraima Diverolego. Dzięki własnej wytrwałości i chciwości, Diveroli dotarł na sam szczyt półświatka handlarzy bronią. Jako nastolatek pomieszkiwał z wujkiem, który sam zajmował się sprzedażą broni. Zdobyte doświadczenie u wujka wykorzystał później w swojej własnej działalności. Niebawem dołączył do niego Packouz, licencjonowany masażysta, który w wolnych chwilach tworzył muzykę na własny, studyjny album. Podrizki, lingwista z zamiłowania, przyłącza się do firmy, kiedy AEY potrzebuje wysłać kogoś do Albanii, skąd sprowadza broń dla amerykańskich żołnierzy w Afganistanie. Mimo że troje młodych, niedoświadczonych ludzi na pierwszy rzut oka wygląda na grupę laików i ignorantów, tak naprawdę tworzą dobrze zgrany zespół, w którym każdy wykonuje pracę, jaką w dużych, międzynarodowych firmach przypada na dziesiątki dobrze wyszkolonych ludzi. Diveroli ma świetne wyczucie w składaniu ofert, Packouz zajmuje się realizacją zamówień, a Podrizki pełni funkcję dyplomaty, kontrolującego biznesy AEY w Albanii.

W świecie handlu bronią nic nie jest jednak jasne i już niebawem młodzi mężczyźni będą musieli się o tym dość boleśnie przekonać. Kiedy okazuje się, że mogą tanio nabyć albańską amunicję do karabinów AK-47, nie wahają się ani chwili. Rząd Stanów Zjednoczonych stawia tylko dwa warunki: amunicja ma być „sprawna bez zastrzeżeń” i nie może pochodzić z Chin. Pierwszy warunek zostaje spełniony, bo choć w większości naboje są stare i zardzewiałe, to bez wątpienia są „sprawne bez zastrzeżeń”, co w praktyce oznacza, że mają po prostu wystrzelić. Jednak drugi warunek zostaje przez kolesi zignorowany. Choć nie do końca, bo kiedy Podrizki na miejscu dowiaduje się o źródle pochodzenia amunicji, natychmiast dzwoni do małego biura AEY w Miami Beach i dzieli się swoimi zastrzeżeniami z Diverolim. Ten na początku jest zaniepokojony zaistniałą sytuacją, ale zaraz potem postanawia „obejść” przepisy. Plan jest prosty: należy przepakować amunicję do lżejszych kartonów, co zmniejszy koszty wysłania przesyłki do Kabulu, a chińskie oznaczenia usunąć, dzięki czemu „upiecze się dwie pieczenie na jednym ogniu”. I tu zaczynają się wszystkie problemy AEY. Okazuje się, że jednocześnie zadzierają z albańską mafią, w której skład wchodzi syn premiera Albanii, z pośrednikiem sprzedaży broni, a także z amerykańskim rządem. Najciekawsze jest jednak to, że gdyby nie pewien dziennikarz z „New York Timesa”, który najwyraźniej uwziął się na trójce kolesi, a także jeden tajny agent, który za swój honor uznał wsadzenie za kratki Diverolego, wszystko byłoby jak w najlepszym porządku.


„Rekiny wojny” to opowieść oparta na faktach. Niedługo będzie miała miejsce premiera filmu, będącego adaptacją powieści. Jest to historia o marzeniach, amerykańskim śnie i o tym, że chciwość i zachłanność rodzą tylko problemy. Czytelnik pomiędzy kartami powieści próbuje odnaleźć się w szarościach półlegalnego świata, w którym nikt nie jest niewinny. W pewnych momentach można się nieźle pogubić w zawiłościach wątków i historii i w tym „kto jest kim”. Jedno jest natomiast pewne – Packouz, Diveroli i Podrizki stali się kozłami ofiarnymi bezdusznego systemu, który za nic ma ludzkie życie i pod przykrywką uczciwości i dobrych intencji, wyrządza więcej krzywdy niż pożytku.


Za książkę dziękuję wydawnictwu "Znak Literanova".