środa, 2 marca 2016

"Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej.", Maria Hawranek, Szymon Opryszek - recenzja

„Tańczymy już tylko w Zaduszki” to książka, której nie da się opisać w trzech słowach. Zupełnie tak, jak według autorów nie można opisać Ameryki Łacińskiej trzema przymiotnikami. Dwójka dziennikarzy podjęła próbę zerwania z obrazem „niebezpiecznego, egzotycznego, biednego rejonu świata” i udało im się to w stu procentach.

Przemierzając wspólnie z autorami kontynent Ameryki Południowej, zdobywamy wiedzę o tym nieznanym rejonie. Zaczynamy podróż od Kolumbii i regionu Antioquia, gdzie stykamy się z tajemniczą chorobą utraty pamięci przez jego mieszkańców, dziedziczonej genetycznie. Czy to zwyczajna choroba Alzheimera, czy może niespotykane fatum? Wraz z nimi odwiedzamy peruwiańskie kopalnie cennego kruszcu i dowiadujemy się, czym naprawdę jest „gorączka złota”. Poznajemy mieszkańców Nashiry, ekowioski położonej w Kolumbii, a zarządzanej i zamieszkałej przede wszystkim przez kobiety. Czy kiedykolwiek pomyślelibyśmy, że w odległej Ameryce Południowej, kojarzącej się często z tradycyjnym stylem życia, odnajdziemy kolonię opartą na regułach matriarchatu? Albo, że w Brazylii natkniemy się na sektę Santo Daime, łączącą w sobie kult bóstw kilku religii z zamiłowaniem do ayahuaski, rośliny psychoaktywnej.

W tej książce czeka nas tyle niespodzianek i nieodkrytych lądów, że szybko przestajemy utożsamiać ten region świata z biedą i „tą inną Ameryką”. Maria Hawranek i Szymon Opryszek spisali się na medal, zapuszczając się w miejsca, o których nigdy nie słyszeliśmy lub takich, o których wiedzieliśmy bardzo niewiele. Cechuje ich odwaga i pragnienie, aby własne przeżycia opisać jak najtrafniej i najbardziej wiarygodnie. Dodatkowo okrasili wszystko niezbędnymi danymi i faktami historycznymi, co sprawia, że lektura jest zarówno ciekawa, jak wciągająca. Wielkie brawa dla autorów za rzetelną i wspaniałą pracę! Sprawili, że z zaciekawieniem odkrywałam losy mieszkańców tego odległego kontynentu. Śmiało mogę powiedzieć, że „Tańczymy już tylko w Zaduszki” to reportaże przez duże „R”.


Zapewniam, że po przeczytaniu tej książki spojrzycie na Amerykę Łacińską z całkiem nowej perspektywy. To świat, w którym mieni tyle barw i tętni tak wiele dźwięków, że czytelnik zostaje w niego wessany i wcale nie ma ochoty go opuścić. 


Za książkę dziękuję wydawnictwu "Znak Literanova"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz