poniedziałek, 25 stycznia 2016

Kolejny bazgrołak

"Ogień"

I choć w płomieniach
Spalam się co dzień
Wciąż na nowo
Ogień we mnie płonie

I nawet gdy go gaszę
Tą najczystszą wodą
Ze świętych źródeł
Od Boskiej Matki

W szkarłatnym ogniu płonę cała
W śpiewie Feniksa
Tym ostatnim najczystszym
Co życie stracił by powstać od nowa

Ja płonę

Porankiem ocieram popiół
Z oczu ciężkich
By nocą spłonąć 
W twych ramionach gorących

Ja płonę cała


czerwiec 2015




Kochani!

Postanowiłam podręczyć Was moim kolejnym bazgrołakiem. Ten jest dla mnie szczególny. Opisuje dokładnie to, co czuję, kiedy piszę, kiedy nie mogę pisać i kiedy myślę o pisaniu... Czy Was też spala od środka taki ogień? A, jeśli tak, to co nim jest? Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi.


Idę płonąć, klawiatura już czeka,

Ania

piątek, 22 stycznia 2016

"Dziewczyna z portretu", David Ebershoff - recenzja

Lili narodziła się pewnego dnia w kopenhaskim mieszkaniu artystów Grety i Einara Wegenerów. Była kruchą, nieśmiałą dziewczyną o ciemnych oczach i brązowych włosach. Tego dnia po raz pierwszy dała założyć sobie sukienkę, pończochy i buty na obcasie, a do drobnej dłoni włożyć bukiecik lilii. Pozwoliła na to wszystko, spełniając prośbę Grety, aby pozowała jej do portretu. Greta nie mogła dokończyć obrazu, ponieważ klientka po raz kolejny nie stawiła się w jej pracowni. Jedno spojrzenie na Einara wystarczyło Grecie, aby przekonać się, że ze swoją niemal kobiecą sylwetką idealnie odegra kobiecą rolę. Bo to miała być rola, tymczasowa i zaraz zapomniana. Lecz tego dnia, gdy Einar po raz pierwszy włożył damskie ubrania i nieco skrępowany pozował do portretu swojej żony, w jego ciele i umyśle rozbudziło się dawno skrywane pragnienie, które z czasem miało całkowicie nim zawładnąć.
Chociaż może to zabrzmieć niefortunnie, Lili była wspólnym dzieckiem Grety i Einara, zrodzonym z jej przyzwolenia i fascynacji oraz z jego nadziei i namiętności. Lili bowiem nie mogłaby przyjść na świat, gdyby choć jedno z nich nie dało na to swojej zgody. Greta pokochała Lili od razu, niemal tak, jak w jednej chwili zakochała się w swoim przyszłym mężu kilka lat wcześniej w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie Einar był wykładowcą, a Greta jego najpilniejszą studentką. Niedługo potem los ich rozdzielił. Greta powróciła do rodzimej Kalifornii, a Einar pozostał w Kopenhadze nękany coraz większą tęsknotą za kobietą o długich blond włosach, która w jego wyobrażeniach osiągnęła ideał.
Gdy przeobrażał się w Lili, Einar nie był już sobą, lecz eteryczną dziewczyną zafascynowaną światem i możliwościami, jakie ze sobą niósł . Niedługo minęło, nim odkrył, że żyją w nim dwie osoby, które jakimś okrutnym zbiegiem okoliczności muszą dzielić jedno ciało. Coraz bardziej dojrzewała w nim myśl, że jedna z tych osób musi umrzeć, bo coraz trudniej było mu przeobrażać się raz w męską, raz w kobiecą rolę. Greta jednak, której pojawienie się Lili dodało artystycznej inspiracji i wyniosło na wyżyny malarstwa, o jakich wcześniej nie marzyła, sprawiała wrażenie, że nie przeszkadza jej dwoistość natury jej męża. Ale wszystko ma swój kres i w końcu i ona zaczęła rozumieć, że jej mąż jest z dnia na dzień coraz bardziej nieszczęśliwy. Postanowiła skupić się na tym, aby zaznał szczęścia.
W dniu, w którym umarł Einar Wegener, a w jego miejsce ostatecznie narodziła się Lili Elbe, w niemieckiej klinice dla kobiet, Greta i Lili, choć nie powiedziały sobie tego wprost, zrozumiały, że dzień, w którym każda z nich pójdzie w swoją stronę zbliża się coraz bardziej. Obie bały się tego, ale nie miały wątpliwości, że ta chwila w końcu nastąpi.

Ta książka wzbudziła we mnie wiele emocji i nauczyła pokory wobec spraw, których nie rozumiem. Tak, nie boję się przyznać, że nie rozumiem dwoistej natury Einara Wegenera i powiem więcej, mam nadzieję, że nigdy jej nie pojmę, ponieważ takie życie wydaje mi się po prostu dramatyczne. I choć po drugiej stronie tęczy na Lili Elbe czekało nowe, piękne i pełne życie, to doświadczenia, jakie musiał przeżyć Einar napawają mnie lękiem. Nie do końca rozumiem też postępowanie Grety, która szczęście swojego męża stawiała ponad własne. Z mojego punktu widzenia małżeństwo wygląda zupełnie inaczej, bardziej jako partnerstwo i obustronne zabieganie o siebie małżonków. Gdy tylko jedno z nich pielęgnuje miłość, ona szybko zgaśnie.
Jednak, kiedy już sądziłam, że poznałam dobrze charaktery i postępowanie głównych bohaterów, oni robili lub mówili coś, co kazało mi wstrzymać się z wydaniem osądu. To takie łatwe, oceniać innych z własnej perspektywy, myślałam w takich momentach, nie będąc w stanie nigdy zrozumieć ich postępowania. Pokora. Tego nauczyła mnie lektura tej książki. A także wstrzemięźliwość w wydawaniu osądów. Dlatego nie chcę ich oceniać, opinie pozostawiam innym. Ja, poznając ich historie, zżyłam się z nimi, jak z przyjaciółmi i nie potrafię wydawać o nich sądów. Teraz, świeżo po skończonej lekturze, czuję się jak jedno z ich znajomych, delikatnie obserwujący ich losy i powstrzymujący się przed wydaniem wyroku, który mógłby zabić ich wrażliwe dusze.

„Dziewczyna z portretu” to książka nietypowa, zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i uczucia, które wzbudza. Napisana pięknym, choć przystępnym językiem, porusza tematy trudne, obok których nie można przejść obojętnie. Zaskakująca, wciągająca i angażująca czytelnika. Jeśli macie ochotę zmierzyć się z własnymi uprzedzeniami (jeśli je posiadacie), dać się zaskoczyć przez głównych bohaterów, przeżyć z nimi wspólnie rozterki, utrapienia, ale również chwile szczęścia i miłości, to ta książka w stu procentach spełni Wasze oczekiwania.

UWAGA: nie sięgajcie po „Dziewczynę z portretu”, tylko dlatego, że powieść została niedawno zekranizowana. Ta książka nie należy do łatwych i musicie być gotowi na przemyślenia, jakie w Was wzbudzi.



Za książkę dziękuję wydawnictwu "Znak Literanova".

piątek, 1 stycznia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku!

Drodzy,

w tym nowym 2016 roku życzę Wam spełnienia większości marzeń. Nie wszystkich, bo kiedy spełnią się wszystkie, to o czym będziecie jeszcze marzyć? :) Zdrowia, uśmiechu, miłości i zadowolenia! Przede wszystkim jednak życzę Wam wspaniałych lektur w 2016 roku, aby Wasz rok obfitował w niezapomniane przeżycia, emocje i przygody! :)

PS: Dziękuję wszystkim, którzy w 2015 roku zdecydowali się sięgnąć po którąś z moich książek. Doceniam Was wszystkich i to dla Was chcę pisać coraz lepiej! :)

Ania :)