poniedziałek, 1 czerwca 2015

Baja na Dzień Dziecka :)

Kochane dzieci! :)

Z okazji Dnia Dziecka życzę wszystkim, dzieciom małym i dużym:
- codziennego odkrywania jaskini, w której ukryte są skarby
- pokonania smoka i uwierzenia we własne siły
- wiary w magię i siłę marzeń
- radości z najmniejszej przyczyny
- najlepszej zabawy, nawet wtedy, gdy pada deszcz
- nieskończonej ilości słodyczy
- słońca w każde wakacje

Do życzeń dołączam moją bajkę:



DLACZEGO ŻABKI KUMKAJĄ?

- Mamusiu, dlaczego my kumkamy? – spytała mała żabka mamy żaby.
Mama żaba odpowiedziała:
- Żabki kumkają, bo kiedyś nasza praprababka zakochała się. Ale to bardzo długa historia.
Mała żabka odrzekła na to:
- Nic nie szkodzi, mamusiu. Proszę, opowiedz mi o naszej praprababci.
- No, to posłuchaj – rzekła mama żaba. – Było to bardzo dawno temu, a działo się w takim samym stawie, w jakim i my mieszkamy. Nasza praprababka wiodła szczęśliwe życie. Lubiła skakać po liliach wodnych i łapać muchy językiem. Żaby w stawie, jej najbliższa rodzina, bardzo ją kochały, jednak miały z nią wielki kłopot. Ponieważ nasza praprababcia nie chciała nigdy wyjść za mąż. Kiedy ktoś pytał się jej o zamążpójście, odpowiadała: Ja nigdy nie wyjdę za mąż. Gdy zaś pytano się jej dlaczego, zwykła mawiać: Musiałabym najpierw spotkać chyba księcia z bajki. Niestety wszystkie żaby, które poznałam, są po prostu żabami.
Pewnego razu nad staw przybyli ludzie, którzy trzymali w rękach małe klatki. Kiedy je otworzyli, wyskoczyły z nich żaby. Ale nie były to żaby takie, jak w stawie. Te żaby były żółte i o wiele mniejsze od zielonych żab. Ludzie wpuścili do stawu dziesięć takich żab i poszli. Nasza praprababka była zachwycona tym, że widzi żółte żaby, bo przez całe swoje życie widziała tylko te zielone.
Nowe żaby szybko zaprzyjaźniły się z pozostałymi mieszkańcami stawu. Szybko też okazało się, że nowe żabki mają wiele talentów.
Jedna żabka umiała pięknie śpiewać.
Druga znała pięć języków – polski, angielski, francuski, hiszpański i włoski.
Trzecia potrafiła łapać na język po trzy muchy na raz.
Czwarta potrafiła liczyć do kilku milionów.
Piąta tańczyła wyśmienicie.
Szósta umiała grać na liściach takie melodie, że gdy grała, cały staw słuchał tylko jej.
Siódma dawała najlepsze rady na świecie, które zawsze się sprawdzały.
Ósma potrafiła rysować na piasku wspaniałe obrazki.
Dziewiąta posiadała dar leczenia chorych żabek.
I ostatnia, dziesiąta miała dar do opowiadania pięknych bajek.
I właśnie w tej dziesiątej zakochała się twoja praprababcia. Od tamtej pory, ona i jej wybranek serca spędzali ze sobą każdą wolną chwilę razem. Pokochali się bardzo i chcieli się pobrać. Jednak mama żaby nie chciała nawet o tym słyszeć. Nie chciała mieć za zięcia obcokrajowca. Praprababcia smuciła się tym ogromnie, ale wkrótce ona i żółta żaba wpadli na pewien pomysł. Postanowili uciec ze stawu, wziąć ślub i założyć rodzinę z dala od domu.
Pewnego dnia tak ze sobą rozmawiali: 
- Musimy uciec jutro o świcie – powiedziała praprababka. 
- Tak, jutro o świcie już nas tu nie będzie – odparła żółta żaba. 
Niestety całą rozmowę podsłuchiwała wścibska, stara żaba. Była ona ciotką naszej praprababki i była znana z tego, że uwielbiała plotkować. Ciotka – plotkara zaniosła wieści mamie twojej praprababci. Mama zdenerwowała się i stwierdziła, iż coś z tym trzeba zrobić.
Nazajutrz praprababcia czekała o świcie na swojego ukochanego, ale on się nie zjawił. Zaczęła go wołać, ale nic to nie dało. W pewnym momencie dostała czkawki, ale nie przestała swojego wołania. Zaczęła kumkać: Kum, kum, kum, kum! Od tej pory właśnie żabki kumkają.       
Mała żabka zrobiła wielkie oczy i spytała:
- Mamusiu, ale co się stało z żółtą żabą?
- A żółta żaba została zagadana po drodze przez żabę – plotkarę. Jednak wieczorem żaby spotkały się i opuściły wspólnie staw. Wprawdzie mama żaba nie była z tego zadowolona, ale kiedy usłyszała kumkanie swojej córki, przestraszyła się i zrozumiała, że prawdziwej miłości nic nie pokona.
- I żyli długo i szczęśliwie? – spytała mała żabka.
- Tak, a ty jesteś ich praprawnuczką, kum, kum! – wykumkała mama.


PS: Jakie jest Wasze najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa? Ja mam takich wiele. Jednak chyba jednym z najbardziej magicznych, jakie zapamiętałam, było pierwsze w życiu wyjście do kina! Tata zabrał mnie i moją siostrę na projekcję filmu "Niekończąca się opowieść". To była druga lub trzecia część tej trylogii, dokładnie nie pamiętam, ale dokładnie zapamiętałam tę magię. To chyba właśnie wtedy pokochałam jeszcze mocniej baśnie i uwierzyłam, że nie ma rzeczy niemożliwych! Dlatego pozostawiam Wam jeszcze piosenkę  z filmu mojego dzieciństwa:




Pozdrawiam Was ciepło!
Ania :)

2 komentarze:

  1. A ja najlepiej pamiętam, kiedy mama czytała mnie i mojemu bratu przed snem Wielką Księgę Bajek. Moją ulubioną była bajka o cynowym żołnierzyku. Mogłabym jej słuchać w nieskończoność, bo bardzo pobudzała moją wyobraźnię. Te wieczory z mama i bajką to jedne z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. A teraz ja czytam swojemu jeszcze Brzuszkowi ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne wspomnienie, Natku :)
      Również mam podobne, tyle że nam mama czytała "Baśnie" Andersena. Czasami tata też czytał nam bajki na dobranoc, ale on zasypiał szybciej od nas i często opowiadał nam swoje, nieprawdopodobne wersje bajek! Na przykład o Czerwonym Kapturku, który zjadł wilka i wszyscy żyli długo i szczęśliwie ;) Potem zaczynał ostentacyjnie chrapać. Wtedy moja siostra biegła do pokoju rodziców i budziła mamę takimi słowami: "Chodź mamusiu, tatuś już zasnął" :)
      Fajnie, że czytasz Brzuszkowi, to słodkie :)
      Buzi :*

      Usuń