piątek, 29 maja 2015

"Chory" list i "kawałek" mnie

Kochani!

Ostatnio bardzo często choruję. Powiem szczerze, że już mam dość. Niedawno znowu dopadło mnie choróbsko, to już drugi raz w tym miesiącu. I choć kiedyś pisałam na tym blogu, że "nie dla mnie chorobowe", to przyszedł taki czas, że musiałam powiedzieć sobie "stop". Nie napisałam niczego od, bodajże dwóch tygodni i jest mi z tym źle, ale zwyczajnie nie miałam na to siły. Czasami podejmujemy w życiu takie decyzje, których skutki ciągną się za nami jeszcze długo... Niestety, i ja również podjęłam parę miesięcy temu taką decyzję, nieświadoma tego, co za sobą pociągnie. Ten skutek to moje ciągłe choroby, które są wynikiem obniżonej odporności. Ale, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni! :) Na całe szczęście dziś poczułam się już lepiej, dlatego postanowiłam wstąpić tutaj na chwilę.

Kiedy przedstawiałam się Wam na tym blogu, poinformowałam Was o tym, że piszę również wiersze. Ba, moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się właśnie od wierszy, które czule nazywam "bazgrołakami" :) Prawda, że ładnie? :) Pamiętam, że od zawsze miałam poupychane byle jak i byle gdzie te moje zanotowane karteluszki. Do czasu, gdy dwa lata temu wyszłam za mąż i zamieszkałam razem z Łukaszkiem. Wtedy on, z czułością i szacunkiem, jakich nigdy nie zapomnę, wziął ode mnie te świstki i powkładał do segregatora, tak żebym już zawsze miała do nich łatwy dostęp.
Od dawna chodziło za mną takie pragnienie, żeby podzielić się z Wami właśnie tą cząstką mnie. Jednak bałam się. Dlatego, że poezja ma to do siebie, że sięga gdzieś głębiej, jest jakby osobistą spowiedzią, czymś co dotyka najbardziej intymnych części ducha. Jednak, nareszcie postanowiłam się przełamać i choć lękam się, jak odbierzecie to moje nieznane dotąd wcielenie, pragnę Was z nim zapoznać. "Bazgrołaki" są najbardziej prywatną częścią mnie i dzisiaj chcę Wam ją zaprezentować. Chyba pora, aby wyjść z cienia. Do tej pory publikowałam kilka swoich wierszy na forach poetyckich, ale nigdy nie przełamałam się, żeby uczynić to tak "wprost", "nieanonimowo". Dzisiaj nadszedł ten czas i muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, że ten moment będzie dla mnie aż tak ważny.


"Ja-"


Ja-błonie w sadzie kwitną jak nigdy przedtem.

Ja-kiś ptak usiadł wśród konarów jednej z nich.

Ja-rzębinę trzyma w dziobie, gdzieś ją dopadł skubany.

Ja-śmin pachnie niepokornie, ptakom dziwnie ślepia łzawią.

Ja-kby coś upadło z nieba, taka burza nadciąga.

Ja-łowe pola tej wczesnej wiosny, niedojrzałe kłosa drżą od niebiańskich grzmotów.

Ja-bym nie zaryzykowała siadania pod drzewem w takiej chwili, tak jak te głupie myszy.


10.06.2012