poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Nowa umiejętność ;)

Witam Was, kochani :)

Niedawno pisałam na tym blogu, że nie potrafię pisać kilku tekstów na raz. Nie sądziłam, że to się wydarzy, a jednak czasem niemożliwe staje się możliwe, i posiadłam tę umiejętność ;) No, tak. Ja wiem, że dla niektórych z Was brzmi to zabawnie, ale dla mnie to był odwieczny dylemat. Kiedy zaczynałam pisać jakąś powieść, już miałam w głowie kolejną... To było takie irytujące. Spieszyłam się, żeby skończyć tę poprzednią, bo już nie mogłam się doczekać, żeby zacząć następną. To rodziło we mnie frustrację, bo nie mogłam zacząć pisać czegoś nowego, jeśli nie miałam skończonego poprzedniego projektu. Wydawało mi się, że jeżeli skończę pisać niedokończony tekst, on zwyczajnie "umrze", bo już nie będę potrafiła do niego wrócić. I przyznam, że mam sporo takich niedokończonych tekstów. To mnie denerwuje.

Ale, jak już napisałam wyżej, stało się coś niemożliwego ;) Posiadłam wreszcie tę umiejętność i obecnie pracuję nad czterema projektami na raz. Także, pracy mam sporo, ale to mnie cieszy.

Myślę, że do zdobycia przeze mnie tej nowej umiejętności przyczyniły się dwa czynniki. Pierwszym czynnikiem była silna tęsknota za pisaniem. Przez jakieś pół roku nie pisałam zbyt dużo, bo nie miałam na to zwyczajnie czasu, a gdy znalazł się czas, często brakowało mi sił. To sprawiło, że doceniłam pisanie jeszcze bardziej i teraz staram się wykorzystywać na to każdy dzień. Drugim natomiast czynnikiem był fakt odrzucenia mojej książki przez wydawnictwo. Chwilkę byłam tym podłamana, ale potem pomyślałam sobie, że to oznacza tylko tyle, że muszę pracować jeszcze więcej i nie poddawać się. Być może było we mnie za mało chęci, zbyt mało szczerości i serca wkładanego w tekst, który pisałam (niewątpliwie było to podyktowane czynnikiem pierwszym, ale nie mogę siebie oszukiwać - to nie jest wytłumaczenie). Teraz wiem, że 100 % to za mało. Bo jeśli się coś bardzo kocha, coś takiego jak procent, czy jakakolwiek inna skala, nie istnieje.

PS: Jak czujecie się wraz z nadejściem wiosny? :) Ja czuję się cudownie, w końcu to moja ulubiona pora roku :)
Rawka Mała, 2011 r. *
Rawka Wielka, 2011 r. *

Pozdrawiam Was słonecznie :)

* Zdjęcia są mojego autorstwa.

2 komentarze:

  1. nie przejmuj się odrzuceniem i rób swoje. Pamiętaj, że najlepiej sprzedają się 50 twarzy Greya i ktoś to wydał ;), więc świadczy to również o kondycji wydawnictw, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany/kochana!
      Już się nie przejmuję i idę dalej! :) Szczerze mówiąc, ten fakt (i jeszcze jeden, o którym wspomniałam powyżej) bardzo pozytywnie wpłynął na to, co robię - nie spodziewałam się tego, ale doceniłam i i jeszcze bardziej pokochałam to, co robię. Czasami warto jest dostać taką lekcję od życia, tym bardziej że wiem, iż mogłam dać z siebie znacznie więcej.
      Ciekawe, że wspomniałeś/wspomniałaś o tej pozycji ;) (tak, specjalnie użyłam tego słowa) Nie mogę się wypowiadać na temat jej treści, bo po nią nie sięgnęłam, ale pamiętam że kiedyś "życzliwa osoba" (z serii takich, co to wszystko za Ciebie wiedzą lepiej) podpowiedziała, żebym napisała coś podobnego do tego tytułu, bo wtedy "na pewno" ktoś to wyda. Odparłam, że dziękuję za radę, ale sama będę decydować o czym pisać.
      Dziękuję za odwiedziny!
      Ania :)

      Usuń