czwartek, 30 stycznia 2014

Nie dla mnie chorobowe! :)

Kochani,

od kilku dni jestem przeziębiona. Kicham tak głośno, że wcale nie zdziwiłabym się, gdyby po 22 do moich drzwi zapukali panowie w granatowych mundurkach oskarżając mnie o zakłócanie ciszy nocnej...

Ale! Nie dla mnie chorobowe, kiedy w głowie kłębi się od pomysłów. Dlatego mój dreszczowiec nabiera rumieńców :) Mam nadzieję, że trochę innych niż te, które wykwitły na moich policzkach z powodu podwyższonej temperatury ;)

Jestem strasznie szczęśliwa pisząc tę nową powieść. Całkowicie różni się od wszystkich książek, jakie do tej pory udało mu się spłodzić. Dodatkowo, jest pisana w zupełnie innym stylu, niż pozostałe. To jest właśnie niesamowite w tej pasji - że można się uczyć i rozwijać, a z każdym napisanym zdaniem jest się bliżej wyznaczonego przez siebie celu. Moim celem jest podzielić się z Wami książką, po którą sama chętnie bym sięgnęła będąc w księgarni lub bibliotece. Dlatego proszę, żebyście trzymali za mnie mocno kciuki! :)

Pozdrawiam Was miło, zza stosu zużytych chusteczek higienicznych ;)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

I polał się... szampan :)

Kochani!

Dzisiaj w końcu przyszły do mnie egzemplarze autorskie "Całkiem dobrej książki o miłości" :) Z tej przyczyny w mieszkaniu Państwa Kucharskich polał się szampan! Świętujemy! Jesteśmy ogromnie szczęśliwi, a poniżej dzielimy się pamiątką z dzisiejszego święta:























Z nietrzeźwymi pozdrowieniami - Ania i Łukaszko! :)

czwartek, 23 stycznia 2014

Witam serdecznie!

Nazywam się Anna Kucharska i od bardzo niedawna doznałam tego zaszczytu, aby mówić o sobie "autorka". Pochodzę z Rzeszowa, a obecnie mieszkam w Nisku (również na Podkarpaciu).
Kocham książki, a kiedy nikt nie patrzy wącham ich kartki... No, co? Ej, książkowe mole, nie wmówicie mi, że też tego nie robicie...! :) W czerwcu 2013 r. wyszłam za mąż i jestem najszczęśliwszą mężatką pod słońcem.

Lubię:
- psy, choć nie posiadam ani jednej sztuki, przez co bardzo ubolewam
- chodzenie po księgarniach, bibliotekach i antykwariatach
- moment, kiedy po raz pierwszy biorę do ręki nowo zakupioną książkę
- tańczyć, kiedy nikt nie patrzy, bo nie potrafię tańczyć tak, żeby zmusić kogoś do tego, żeby jeszcze to oglądał...
- śpiewać, ale tylko pod nosem (patrz punkt wyżej...)
- "Harrego Pottera" - tak, przyznaję się, jestem potteromaniaczką, ale tak mi z tym dobrze :)
- czytać i pisać (ewentualnie w odwrotnej kolejności)
- oglądać filmy
- gotować, chociaż nie zawsze mi to wychodzi (staram się...)
- Bieszczady - są wspaniałe o każdej porze roku
- gładzić kartki papieru
- Rzeszów i całe Podkarpacie - tu jest pięknie! Przyjedźcie, a sami się przekonacie

W 2011 r. zostałam jedną z laureatek konkursu "Blogowe dbajki", współorganizowanego przez portal internetowy Onet.pl i wydawnictwo dbajki.pl Wówczas bajka, którą napisałam "Pomarańczowa choinka", została opublikowana w książce.





















Wtedy skakałam ze szczęścia, jak szalona, ponieważ spełniło się jedno z moich największych marzeń. Godzinami oglądałam i czytałam książeczkę, nie mogąc uwierzyć w to, że moja bajka faktycznie tam jest :)

Później postanowiłam spróbować swoich sił w beletrystyce. Niestety, nie szło mi tak dobrze, jak to zaplanowałam. Wtedy dopadła mnie stagnacja i zrezygnowanie. Odrzuciłam projekt, nad którym pracowałam. Postanowiłam żyć tak, jakbym nigdy w życiu niczego nie napisała, mimo że moje szuflady od lat pękały od poupychanych byle jak karteluszek zapisanych wierszami i innymi tekstami. Przez kilka miesięcy nie napisałam ani słowa. Nie spodziewałam się więc tego, co miało już niedługo się wydarzyć.

Wszystko zmieniło się, gdy otrzymałam maila o następującej treści:

Szanowna Pani Anno!
 
W ostatnich dniach wydaliśmy trzy płyty.
Jedna jest rozdawana bezpłatnie na porankach w Multikinach w całej Polsce w ramach promocji.
Dwie kolejne to pakiet, który składa się z płyty cd z audiobookami oraz z płyty dvd - multimedialnego audiobooka z atrakcjami i informacjami o dbajkach. Wspiera on akcję „Pomagamy Mikołajowi” i jest dostępny w Empikach.
Na wszystkich płytach zamieściliśmy napisaną przez Panią bajkę „Pomarańczowa Choinka”. 

(...)

 
Muszę też przyznać, że „Pomarańczowa Choinka” jest moją ulubiona blogową dbajką. Jest dla mnie tak piękna i wzruszająca, że kiedyś popłakałam się nad nią jadąc do pracy tramwajem… J

Odebrało mi mowę. Rozpłakałam się, a kiedy przyszły do mnie płyty, moje szczęście nie miało granic... 
   


 













Nawet się nie obejrzałam, kiedy w parę dni ukończyłam pisać moją pierwszą powieść. Tutaj, muszę zaznaczyć, że strasznie się spieszyłam z zakończeniem, ponieważ miałam już w głowie pomysł na kolejną książkę. Notabene, przyszedł mi do głowy, gdy odwiedzałam właśnie toaletę w urzędzie, w którym wówczas odbywałam staż... Nie wiem, jak Wy, ale do mnie najlepsze pomysły przychodzą, gdy jestem akurat w łazience... Rzecz jasna, nie ma się czym chwalić... Jednak jest to szczera prawda :D
Tak się niefortunnie wydarzyło, że kiedy ukończyłam pierwszą książkę, i już miałam się zabierać za pisanie następnej, rozchorowałam się. Musiałam, mimo wszystko, zacząć pisać tę kolejną książkę, bo w mojej głowie już zrodziła się cała fabuła. Tak, więc z termometrem pod pachą i zasmarkanym nosem, zaczęłam pisać... Nie wiem, jak to się stało, ale napisałam tę powieść w sześć dni.
Wysłałam obie książki do paru wydawnictw.  Przez pewien czas nikt się nie odzywał, aż wreszcie po trzech miesiącach otrzymałam propozycję współpracy z wydawnictwem "Novae Res".
Niedawno została wydana moja pierwsza powieść, pt. "Całkiem dobra książka o miłości" (to ta, którą napisałam będąc na speedzie po Gripexie i witaminie C).





















Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić do lektury mojej pierwszej książki, a sądzę, że jest to naprawdę całkiem dobra książka... ;)

A teraz zmykam pisać moją kolejną powieść. Tym razem będzie to dreszczowiec. Coś na pograniczu kryminału i horroru... Muszę Wam powiedzieć, że książka, nad którą obecnie pracuję, przynosi mi co najmniej tyle samo radości, co ta widoczna powyżej :)

Ahoj!